Prezentacje i wywiady
Prezentacje i wywiady
Energia, konkurencyjność, przyszłość – polska gospodarka w obliczu globalnych przemian

O konkurencyjności polskiej gospodarki w dobie kryzysu energetycznego, perspektywach paliw kopalnych, zielonej transformacji oraz o globalnych trendach w sektorze paliwowo-energetycznym rozmawiamy z prof. dr. hab. Konradem Raczkowskim,Dyrektorem Centrum Gospodarki Światowej UKSW.
Jak ocenia Pan wpływ obecnego kryzysu energetycznego na konkurencyjność polskiej gospodarki i pozycję przedsiębiorstw na rynku międzynarodowym?
Gdy dziś patrzę na realia gospodarcze widzę, że polskie przedsiębiorstwa zostały i zostaną mocno dotknięte przez kryzys energetyczny. Wahania cen energii, a zwłaszcza rekordowy wzrost cen gazu importowanego wzrosły ponad pięciokrotnie w pierwszym kwartale 2022 r. względem analogicznego okresu 2021 r. To przełożyło się na skokowy wzrost kosztów produkcji i inflację. Z kolei pierwsze półrocze 2024 roku przyniosło Polsce jedne z najwyższych cen energii elektrycznej w Europie, co obniża konkurencyjność sektora przemysłowego – zwłaszcza chemicznego, metalowego i wydobywczego, ale również całej branży IT. To realne wyzwanie dla firm eksportowych, które mierzą się z wyższymi kosztami wobec konkurentów unijnych. Kryzys skierował również uwagę na to, jak ważna jest dywersyfikacja źródeł energii – i Polska nie pozostała obojętna, inwestując m.in. w Baltic Pipe, LNG i nowe połączenia gazowe. Trzeba jednak pamiętać, że Polska, nie mając atomu, przegrywa walkę o nowe inwestycje w gospodarce. Koszty energii są jednym z najważniejszych czynników lokalizacji inwestycji przemysłowych. Dla przemysłu chemicznego, metalurgicznego czy przetwórczego energia to nawet 30–50% kosztów ogólnych. Firmy coraz częściej wybierają kraje, gdzie dostępna jest tania, zielona lub quasi zielona energia (np. Francja, Szwecja, USA). Jako Polska potrzebujemy minimum 6 dużych elektrowni jądrowych lub kilku dużych i kilkudziesięciu małych SMR-ów. Cały czas o tym tylko mówimy, a inwestycji, jak nie było, tak nie ma. W Chinach w latach 2020–2035 zaplanowano budowę i oddanie do użytkowania 150 nowych reaktorów jądrowych. To Chiny uruchomiły pierwszy na świecie reaktor czwartej generacji, opracowując 90% technologii, czym technologicznie wyprzedziły USA o 10–15 lat. Czas skończyć z wiecznym „nie da się”, zmienić prawo krajowe wyłączające prawo zamówień publicznych, ze względu na ważny interes bezpieczeństwa państwa – co jest możliwe zgodnie z art. 346 Traktatu o funkcjonowaniu UE. Wreszcie należy wylobbować przyśpieszenie procedur na szczeblu notyfikacyjnym i wydawania opinii w Komisji Europejskiej, przyjąć sprawdzonego wykonawcę, seryjność projektu i zamówienia hurtowe, równolegle prowadząc procedury środowiskowe i licencje. Transformacja energetyczna powinna być najważniejszą agendą rządową, jeżeli mówimy o polskiej gospodarce i jej konkurencyjności.
W jaki sposób wysokie ceny energii wpływają na konkurencyjność polskich firm i całej gospodarki? Czy widzi Pan realne rozwiązania, które pozwolą obniżyć te koszty w najbliższych latach?
Wysokie ceny energii działają jak hamulec – uderzają w marże, ograniczają inwestycje, zmuszają firmy do oszczędności lub podnoszenia cen produktów i wreszcie – mogą zmusić do przeniesienia działalności do innego państwa – co zresztą ma miejsce. Jeżeli porównamy Polskę do Finlandii, jednego z liderów Globalnego Indeksu Transformacji Energetycznej (ETI), to trwały hamulec konkurencyjności wynikający z różnicy wysokiego kosztu prądu w Polsce wobec najlepszego benchmarku daje niższe każdego roku PKB w Polsce o 2,1%. Jeszcze wyższą miarę wrażliwości wzrostu gospodarczego na droższą energię wyliczył NBP w badaniu szoku cen energii elektrycznej z 2022 r., gdzie było to 2,9% PKB. Jak słusznie wskazuje m.in. NBP i środowiska naukowe, taki szok energetyczny przekłada się bezpośrednio na wzrost poziomu cen i spowolnienie rozwoju gospodarki. Rozwiązania? Rząd musi kontynuować ochronę cen, ale jednocześnie stawiać na strukturę – modernizację systemu energetycznego, rozpoczęte inwestycje OZE, atom i inteligentne zarządzanie popytem. Przy czym to zarządzanie nie może dusić gospodarki lub konsumentów indywidualnych poprzez de facto reglamentowanie ceną dostępu do podstawowego i publicznego dobra, jakim jest energia elektryczna.
Jak długo, według Pana prognoz, paliwa płynne (ropa, LPG, benzyna) pozostaną kluczowe dla gospodarki, mimo trendu zielonej transformacji?
To pytanie brzmi jak echo debat globalnych – i odpowiedź jest jasna: paliwa płynne pozostaną kluczowe w gospodarce jeszcze przez co najmniej 20–30 lat, nawet w scenariuszach ambitnej i ideologicznie nacechowanej zielonej transformacji. Światowy popyt na ropę naftową będzie rósł przez kilka najbliższych lat, niewielki spadek wg prognoz IEA możliwy jest po 2040 r., ale już dziesięć lat później popyt
będzie wciąż stabilny. Z kolei LPG i benzyna zanotują być może niewielki spadek w motoryzacji osobowej po 2030 r., lecz utrzymają swoją rolę w transporcie ciężkim i w przemyśle do ok. 2050 r. Raporty takie jak „World Energy Outlook” potwierdzają również, że odejście od paliw kopalnych będzie możliwe, ale bardzo, bardzo powolne, a technologie takie jak paliwa syntetyczne (e-fuels) wymagają inwestycji i infrastrukty.
Czy Polska powinna inwestować w rozwój sektora petrochemicznego i infrastruktury paliwowej, czy raczej skupić się na przyspieszeniu inwestycji w technologie alternatywne?
Przyszłość leży w dywersyfikacji, ale z priorytetem dla sektora niskoemisyjnego. Budowanie petrochemii i paliwowej infrastruktury nadal ma sens – bo zapotrzebowanie na takie produkty będzie – ale priorytetem musi stać się atom i źródła odnawialne i jednocześnie efektywne. Przestrogą winien być słynny projekt ogromnej elektrowni słonecznej Crescent Dunes za miliard dolarów na pustyni w Nevadzie (USA), który miał zapewnić czystą energię elektryczną dla 100 tys. osób. Dostał gwarancje rządu USA, a inwestorami byli m.in. Citigroup i Warren Buffet. Pomimo tego, elektrownia była ekonomiczne nieopłacalna, oferując energię elektryczną 350% drożej od kosztu referencyjnego konkurentów. W końcu w 2020 roku ogłosiła bankructwo. Polska kontynuuje intensywny rozwój PV i offshore – a odnawialne źródła odpowiadały za 29% energii elektrycznej produkowanej w Polsce w 2024 roku. Zgodzić się trzeba z opiniami, że postęp jest wyraźny, natomiast brak jest spójnego planu energetycznego, co działa osłabiająco. Transformacja musi być systemowa i obejmować całą gospodarkę. W efekcie – inwestycje powinny iść w OZE i technologie przyszłości, z ostrożnym podejściem do paliw tradycyjnych.
Jakie globalne trendy w sektorze paliw i energetyki będą w najbliższych latach najmocniej wpływać na Polskę – zarówno w kontekście importu surowców, jak i rozwoju własnych technologii?
Tutaj widzę trzy dominujące trendy. Po pierwsze Regulacje klimatyczne UE będą ciosem dla polskiej i europejskiej gospodarki. ETS2 obejmie od 2027 r. paliwa do budynków i transportu drogowego (z możliwością przesunięcia do 2028 przy „wyjątkowo wysokich cenach”). To oznacza doliczany koszt CO2 w litrach benzyny/diesla i nowe przepływy środków z Social Climate Fund, gdzie Polska jest największym beneficjentem. Firmy flotowe i budżety domowe odczują presję cenową, co będzie miało wpływ na całą gospodarkę. Następnie podatek węglowy na granicach, tzw. CBAM od 2026 r., który zwiększy koszty importu emisyjnych materiałów (stal, cement, nawozy itp.), co podbija CAPEX w energetyce/rafinerii, ale rzekomo ma chronić krajowych producentów niskoemisyjnych, co oczywiście nie będzie prawdą, gdyż Polska z nielicznymi wyjątkami, nie ma takich producentów. Po drugie – nowa architektura handlu z USA (cła Trumpa) i sprzęt dla energetyki. USA i UE uzgodniły pakiet, w którym USA nakładają 15% cło na większość towarów z UE. Spór o auta i stal wciąż trwa. To może podbić koszt części urządzeń (np. komponentów do OZE, transformatorów, turbin, aparatury pomiarowo-sterującej) wysyłanych z/do USA lub zawierających podzespoły spoza UE. Polska branża elektro-energetyczna i automotive powinna liczyć się z wyższymi cłami/ taryfami przy sprzedaży na rynek USA i możliwymi zmianami łańcuchów dostaw. Na linii tej architektury i w kontekście LNG będziemy obserwować większą podaż z USA, przy rosnącej roli Polski jako hubu. Administracja USA zniosła pauzę w wydawaniu pozwoleń eksportowych na LNG, więc projekty z Zatoki Meksykańskiej wracają na ścieżkę decyzyjną, choć finansowanie i konkurencja Kataru pozostają barierą. To wspiera dostępność LNG dla Europy i kontrakty indeksowane do HH/TTF. Po trzecie, rozwój krajowych źródeł niskoemisyjnych – w tym dużych elektrowni jądrowych, małych modułowych reaktorów (SMR) oraz odnawialnych źródeł energii – to obecnie najważniejsze wyzwanie dla polskiej gospodarki, energetyki i przemysłu. Dzięki nim Polska może stworzyć niezależną bazę wytwórczą energii elektrycznej i ciepła procesowego, ograniczając potrzebę importu paliw płynnych wykorzystywanych dziś w energetyce, transporcie ciężkim czy przemyśle chemicznym. Budowa tej infrastruktury stymuluje rozwój krajowego zaplecza przemysłowego, od produkcji komponentów i materiałów, przez wyspecjalizowane usługi inżynieryjne i budowlane, po know-how w zakresie projektowania, eksploatacji i serwisowania. To z kolei otwiera możliwość eksportu technologii i usług – zwłaszcza w regionie Europy Środkowo- Wschodniej, gdzie wiele państw będzie przechodzić podobną transformację energetyczną. W efekcie, inwestycje w atom, SMR i OZE stają się nie tylko filarem bezpieczeństwa energetycznego, ale też dźwignią konkurencyjności gospodarki w warunkach globalnej dekarbonizacji.
Wywiad ukazał się w wydaniu 4/2025 „Paliwa Płynne”